Ewangelizowali Konin

27 września 2014 roku w parafii św. Maksymiliana w Koninie odbył się Diecezjalny Dzień Wspólnoty Ruchu Światło-Życie. Jednym z wydarzeń Dnia Wspólnoty była ewangelizacja uliczna, którą podjął się animować ks. Adam Bajorski wraz z klerykami ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny w Kazimierzu Biskupim. Do ogłoszenia Dobrej Nowiny na ulicach Konina zaproszono także członków wspólnot oazowych dzieci, młodzieży i dorosłych. Uwielbienie Boga wypełnione świadectwami wiary, modlitwą, radosnym tańcem i śpiewem trwało blisko 3 godziny i spotkało się z żywym zainteresowaniem  mieszkańców miasta… To był dzień pełen wrażeń…

Kronika 24 Pielgrzymki na Jasną Górę – Dzień Trzeci

Trzeci etap liczył 36 km i wiódł do miejscowości Szadek. Po drodze w Wierzchach (20 km) w zabytkowym kościele pw. św. Mikołaja odbyła się Msza św. dla pielgrzymów z Konina i Turku. Był to wyjątkowy dzień, ponieważ na pielgrzymce gościliśmy wspaniałe osobowości, a mianowicie terapeutę uzależnień i duszpasterza trzeźwości diecezji włocławskiej ks. Pawła Śmigla oraz aktora Lecha Dyblik.

Ks. Paweł Śmigiel w swojej konferencji poza zagadnieniami wiary, dotknął także problemu wszelkiego rodzaju uzależnień, znieczuleń i ucieczek od realnego życia.

– Jeżeli czegoś jest za dużo, to człowiek może być zachwiany, może myśleć w sposób nietrzeźwy. Nie trzeba być alkoholikiem, żeby być nietrzeźwym. Można mieć za dużą dozę złości. I z tego powodu być tak pijanym, że wszyscy będą od nas uciekać. Ale można także zaburzyć swoją świadomość poprzez bardzo dużą ilość leków, dużą ilość piwa, dużą ilość seksu, dużą ilość pobytu w świecie wirtualnym. Należy zadać sobie pytanie podstawowe. Czy nie za bardzo zmieniam sobie świadomość? I jeśli tak jest, to czemu nie chcę przyjąć życia takim, jakie ono jest. Czemu nie chcę przyjąć trudnych emocji. I czemu nie przyjmuję rzeczy dobrych, które mnie spotykają? Tylko zaufanie Jezusowi pomoże zwalczyć to, co nas niszczy – stwierdził kaznodzieja.

Fragment konferencji ks. Pawła Śmigla:

 

Swoim świadectwem życia z Bogiem i drogą zerwania z nałogiem podzielił się Lech Dyblik, aktor filmowy, grający m.in. w filmach: „Na krawędzi nocy”, „Pułkownik Kwiatkowski” , „Cwał”, „Kroll”, „Psy 2”, „Pan Tadeusz”, „Prawo Ojca”, „Ogniem i mieczem”, „Wesele”. Ogromne wrażenie na konińskich pielgrzymach zrobiły proste i przejmujące słowa z których biła pokora i zawierzenie.

– Przeszedłem 20 lat trzeźwienia i nawracania się. Na początku to trzeźwienie nie miało nic wspólnego z Panem Bogiem. Być może życie bez Boga było jednym z powodów tego, że tak się wszystko poplątało. 20 lat prostowania ścieżek, w moim przypadku nie jest poezją. Najlepszym sprawdzianem, w jakim punkcie jestem i jak bardzo moje ścieżki były poplątane była sytuacja w moim domu. Będąc już trzeźwym człowiekiem w swoim domu czułem się nieszczęśliwy, ponieważ moja żona mi nie ufała. Wiele lat minęło, zanim na nowo uwierzyła, że jak mówię, że wrócę, to wrócę. Następna sprawa – dzieci. Muszę przyznać, że obrzydzenie wzbudzały we mnie słowa: mąż, ojciec. Słowa, które mówiły, że ja jestem do czegoś zobowiązany. W pewnym momencie, jak już rozum zaczął wracać do głowy, zrobiło mi się przykro, że moje dzieci mnie lekceważą, że mówią do mnie po imieniu. Byłem nieszczęśliwy. I był kiedyś taki moment, że idąc w Łodzi koło kościoła ojców jezuitów, usłyszałem bijące dzwony. Doznałem jakiegoś olśnienia, że to po mnie dzwonią. Ulica była pusta. Nie miałem wątpliwości, że one są do mnie, że Pan Bóg mnie wzywa. Kościół wcześniej omijałem bokiem, bo zdawało mi się, że ja do niego nie pasuję, z tymi brudnymi rzeczami, które robię. Teraz wiem, że czym bardziej jest się zbrukanym, tym bardziej trzeba walić do Kościoła.

Fragment konferencji Lecha Dyblika:

 

Centralnym punktem trzeciego dnia pielgrzymowania była Msza Święta w zabytkowym kościele pw. św. Mikołaja we wsi Wierzchy. Oprawę muzyczną sprawowała Diakonia Muzyczna Grupy Żółtej. Homilię wygłosił zaproszony przez konińskich pielgrzymów duszpasterz trzeźwości diecezji włocławskiej ks. Paweł Śmigiel, a swoimi refleksjami na temat wiary i Boga podzielił się aktor Teatru Narodowego w Warszawie – Lech Dyblik, za co otrzymali od pielgrzymów gromkie owacje i podziękowania.

Ok. godz. 19.00 pielgrzymi dotarli do Szadku, gdzie Apelem Jasnogórskim w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i św. Jakuba Apostoła zakończyli trzeci dzień wędrówki.To był dzień pełen wrażeń…

Czytaj także „Dziennik pielgrzyma”:  http://www.pielgrzymka.konin.pl/?p=2557

Z dziennika pielgrzyma – dzień trzeci (2014 r.)

Dziś ważny dla mnie dzień bo i intencja ważna. Chyba najważniejsza. Moi najbliżsi – ukochany mąż Arek i trzy najdroższe mi córki Julia, Hanna i Ewa. To nimi są dziś moje myśli. Pomóżcie mi dojść. A dzień trudny bo stopy poranione po wczorajszej ulewie…

Szadek_1

9:05 Krępa… Postój do 10.00. Wszędzie mokro :/ Dziś jest chyba moje Kilimandżaro… Przychodzi moment zwątpienia, że dam radę… Idę jak po rozgrzanym węglu. Stopom daję dziś 6 pkt w mojej skali zużycia. Mięśnie już przywykły i nie czuję zmęczenia. Dzisiejsze 11 km szłam jednak obok 82 letniej uśmiechniętej staruszki – Babci Helenki… Co za siła w Niej! I jak tu przerwać i skusić się na pokonanie kolejnego odcinka samochodem dla chorych…? 🙂 Mowy nie ma!
11:54 Wierzchy. Postój na obiad… wielu rzeczy brakuje na szlaku. Jedną z nich jest np. bieżąca woda. Wierzcie mi. Nie tylko nad morzem można czuć słony piasek w ustach. Kurz i pot na twarzy pielgrzyma to normalka. Choć dziś akurat szczególnie brakuje mi morza… 🙁
Najpierw jednak Msza Święta – strawa dla duszy. Potem czas na drzemkę.

Szadek_2
Już po Mszy Św. Zupa przygotowana przez mieszkańców pycha! Dziękujemy!
A z rzeczy, których dziś nam pielgrzymom nie brakuje – to słońce. Suszymy się jeszcze po wczorajszej ulewie… a piecze niemiłosiernie.

15:53 Zygry. Postój na ciasto upieczone przez mieszkańców. Ale oto… Zostało jeszcze ok. 10 km a tu klops… Wysiadło kolano. Postój w Zygrach i zaliczona pierwsza pomoc medyczna… Radzą jechać. Łzy bezsilności łykam. Jeszcze ostatni odcinek a tu perspektywa dotarcia do Szadku na tarczy… i to w tak ważnym dniu ;( Nie dziś proszę… nie dziś!

Szadek_3
19:10 Szadek… JUPIIIII!!!!

„Kto nie – kto nie – wierzył ze się uda ?
Nie ja – nie ja! Wiara czyni cuda 🙂
La la la …”

Koniec! Idziemy szukać noclegu… podsumowanie później :))))
Dziękuję wszystkim, którzy we mnie wierzyli i byli ze mną myślami! :))))

Podsumowanie – Dzień Drugi…
Dzisiejszy dzień to moja własna Via Dolorosa… Człowiek jednak może się do wszystkiego przyzwyczaić. Do permanentnego bólu również. Zastanawiałam się dziś nawet jak to będzie, jak wrócę – chodzić bez bólu w nogach. Tak już przywykłam do niego, że w połowie dnia przestałam zwracać nań uwagę. Zapomniałam o jednym, pojawił się kolejny. Równowaga w przyrodzie być musi. Poszło kolano. Pomoc medyczna zaleciła przejazd ostatniego odcinka autem. Ale dziś? Dziś nie mogę! Nie dziś! Ta złość na samą siebie i bezsilność. Chcesz a nie możesz. Nie obyło się bez łez… Ostatecznie poszłam wbrew zaleceniom, by po 100 metrach stwierdzić, że nie dam rady. Cofnęłam się po kijki moje by spróbować odciążyć kolano a żeby nie odpuszczać i dogonić grupę poprosiłam o podwózkę. Miałam czas na doczłapanie się do sklepu i zakupienie izotonów dla mnie i Danusi. Zanim medyczni się spakowali, grupa zdążyła już przejść ok 4 km. Z kijkami poszło jak złoto i resztę trasy pokonałam o własnych siłach.

Po królewsku śpimy dziś (dzięki kochanej p. Czesi) u wspaniałych ludzi – Pani Bożeny i Pana Andrzeja z Tarnówki. Prysznic!!! No i królewska kolacja. Jest nas sześcioro. Poznałam dziś siostrę Celinę. Obserwowałam ją wcześniej, ale dziś miałam okazję przekonać się, jak bardzo złudne może być pierwsze wrażenie. Wspaniała kobieta!
To był długi odcinek. A trzydziestostopniowy upał nie pomagał. Stopom daję dziś 3 a mięśniom 2. Kolano lewe przydałoby się nowe, wiec potraktuję je oddzielną punktacją dając niestety aż 8…
Misję ukończyłam. Bardzo ważną dla mnie. A ból? Ból to drugi plan. Do jutra!

Autor: Maria Zaleska-Jaskot – pielgrzym