Pielgrzymowanie na pieszo – dlaczego to kochamy?

Już wkrótce (7-13 sierpnia) wyruszy piesza XXVII Pielgrzymka z Konina na Jasną Górę, do tronu Królowej – naszej Matki. Corocznie bierze w niej udział kilkuset piechurów. Hasło tegorocznej pielgrzymki to: „IDŹCIE I GŁOŚCIE”. Zobaczmy zatem, czym jest pielgrzymowanie – wypowiedzi uczestników.

Danuta Pydyńska
Pierwszy raz pieszo na Jasną Górę wybrałam się mając 15 lat. Skończyłam właśnie podstawówkę i dostałam się do liceum. Poszłam z tatą. Przez cały okres szkoły średniej wędrowałam do Częstochowy z Gniezna (Strzałkowo, z którego pochodzę należy do diecezji gnieźnieńskiej). Później przerwa od pielgrzymek – założyłam rodzinę, na świat przyszły dzieci. Na szlak pielgrzymkowy wróciłam w 2007 roku i to była moja pierwsza pielgrzymka konińska – jakże inna od tych, gdy byłam nastolatką. Wszystko się zmieniło: ustrój polityczny w kraju, podejście do pielgrzymów, warunki bytowe, piosenki religijne, no i ja – moje intencje, możliwości, moje postrzeganie świata. Tylko cel pozostał ten sam – Jasna Góra. Od 2014 co roku chodzę do Częstochowy z pielgrzymami z Konina.
W tym roku byłam też na Ekstremalnej Drodze Krzyżowej organizowanej przez parafię MB Królowej Polski w Koninie. Rzeczywiście było to ekstremalne doświadczenie. W 2008 r. poszłam z dwójką znajomych na Camino. W miesiąc przemierzyliśmy szlak 702 km, z Pampeluny do Santiago de Compostella.
Dlaczego chodzę na pielgrzymki? Bo lubię. Lubię wędrować, oglądać świat z perspektywy piechura. Odczuwam też potrzebę modlitwy, refleksji nad sobą, swoim życiem, życiem w ogóle. Pielgrzymka jest odpowiednim na to czasem i miejscem.

To moje jedyne rekolekcje w ciągu roku. Tydzień, który oddaję Bogu. Codzienność jest tak prędka, że nie ma czasu pożyć. A tu jest czas na zatrzymanie się (mimo, że trzeba iść), na głębokie przemyślenia, na poznanie siebie. Tu uczę się siebie.

Poznaję kim jestem, jaka jestem w trudniejszych chwilach: gdy doskwiera ból, niewygoda, gdy dostrzegam, że jestem jedną z wielu, a nie tą najdzielniejszą czy tą, która najbardziej cierpi. Tu uczę się wytrwałości i cierpliwości. Uczę się znosić siebie… i innych. Uczę się akceptacji drugiego człowieka i staram się go zrozumieć. Wyzuwam się z egoizmu. I składam tę swoją słabość, niedoskonałość, te swoje braki Bogu. Oddaję, mówiąc „Ty się tym zajmij”. Czy to zwykła praktyka religijna? Nie, to powierzchowne, zbyt płytkie określenie. Pielgrzymowanie jest dla mnie głębokim doświadczeniem egzystencjalnym. Daje mi siłę i przywraca mnie do pionu. Czy dzięki temu jestem lepsza? Nie wiem. Wiem, że bez tego byłabym gorsza. Czy dzięki temu doświadczeniu jestem bliżej Boga? Nie ośmielę się tego stwierdzić, bo o tym dystansie decyduje Jego łaska. Otrzymałam dar potrzeby pielgrzymowania, więc pielgrzymuję.

Józef Liszka
Pielgrzymowanie rozpocząłem z rodziną do sanktuarium M.B. Licheńskiej, bowiem co roku odbywały się pielgrzymki Solidarności ludzi pracy – w ostatnią niedzielę sierpnia. Pamiętam SB jak szykanowało kierowców zabierających ludzi autobusami. Ogółem było około 30 pielgrzymek… brałem udział we wszystkich. Pielgrzymowanie do Częstochowy zacząłem w 2011 roku po przejściu na emeryturę. Obecnie mam 66 lat, a w tym roku chcę podążać po raz szósty.

Mówią, że pielgrzymowanie to modlitwa nogami. Czyli kto idzie, modląc się i śpiewając, modli się potrójnie.

Ponadto przebywanie na pielgrzymce jest to jakby zatrzymanie w czasie… ludzie są dla siebie mili, uśmiechnięci jakby w innej rzeczywistości. Dla mnie jest to osobisty cud – wytrzymać trud pielgrzymowania w tak intensywnym tempie i nieomal podeszłym wieku. Uderza również serdeczność ludzi, którzy nas przyjmują bezinteresownie. Nigdy nie mam szczególnych intencji… idę dziękować, a MATKA NASZA KRÓLOWA najlepiej wie, co nam potrzeba… Szczęść Boże.

Maria Zaleska Jaskot
Nie liczyłam nigdy pielgrzymek do Sanktuarium w Licheniu. Jednodniowe to raczej wędrówki niż pielgrzymki. Na Jasną Górę poszłam pierwszy raz mając 15 lat. To były pierwsze Światowe Dni Młodzieży. Szło się inaczej… z innym nastawieniem. Ze znajomymi. Z brakiem świadomości wagi tego, co robię. Szłam 4 razy z rzędu. Potem nastąpiła długa… 20 letnia przerwa.
Wróciłam na szlak w 2014 roku. Z potrzeby serca. Z konkretną intencją i chyba z brakiem świadomości swoich możliwości.  Po tej długiej przerwie droga mnie prawie pokonała. Ale nie pojechałam ani jednego odcinka. Dlaczego? Intencja dodawała mi sił, kiedy ich zaczynało brakować. Obiecałam coś i nie mogłam zawieść. I tak szłam. I doszłam.
Co mi dają pielgrzymki? To trudno opisać. Tam wszystko jest inne. To czas tylko dla mnie i dla Niego. Tam o wiele łatwiej jest Go dostrzec. Zauważyć Jego bliskość i pomoc na każdym kroku. Trudno mi to opisać w kilku zdaniach. Zachęcam, by poczytać mój blog, który piszę w trakcie drogi. Z dziennika pielgrzyma – na facebooku. Tam znajdziesz przemyślenia pisane w trakcie drogi, postoju, w niebywałym upale, w bólu czasem nie do wytrzymania, z sercem pełnym Boga. Piszę tam o ludziach spotkanych w drodze, o intencjach, które niosą, o tym czym jest dla mnie modlitwa w drodze i czym różni się od tej codziennej. Piszę tez dlaczego warto iść.
Czy to więcej niż praktyka religijna? Zdecydowanie tak. Tam poza bólem nic cię nie rozprasza. Są chwile, że wyłączasz się ze wszystkiego, co cię otacza. Jesteś tylko Ty i On. I cały ten swój trud oddajesz Jemu. Tylko Jemu. Bo skoro On tak Cię umiłował, że oddał za Ciebie swoje życie, dlaczego Ty nie możesz oddać Mu corocznie tygodnia swojego urlopu… swojego życia. Tam ładuję akumulatory na kolejny rok. Wyciszam się. Wbrew pozorom… nabieram sił. I dlatego wracam tam corocznie. I w tym roku też tam będę. Mam nadzieję, że dam radę

Paweł Gościmiński
Minęło 9 lat od kiedy pierwszy raz wyruszyłem z Konina na Jasną Górę. Chęć pielgrzymowania pojawiła się wcześniej, bo już około 2005 roku, ale musiało minąć jeszcze kilka lat zanim zamiar zamieniłem w czyn. To był 2009 rok i pamiętam jak dziś pierwsze kilometry pielgrzymki. Ogromne przeżycie i wielka radość. XIX Pielgrzymka na Jasną Górę AD 2009, której hasło przewodnie brzmiało „Otoczmy życie troską” zawiodła mnie prosto przed tron Maryi i to była jednocześnie pierwsza moja w życiu wizyta na Jasnej Górze. To były wyjątkowe dni. Od tamtej pory pielgrzymuję na Jasną Górę corocznie. W tym roku idę po raz 9 i pragnę kontynuować to jeszcze wiele lat.
Dla mnie pielgrzymka to miejsce, gdzie wszystko się zaczęło. Po powrocie z pierwszej pielgrzymki postanowiłem rozpocząć życie na nowo i zbudować je na mocnych fundamentach, opartych na Bogu. Kiedy zaprosiłem Jezusa do swojego życia wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Na pielgrzymce odnalazłem miłość swojego życia Karolinę, moją żonę. Oczywiście oświadczyłem się Karolinie przed obrazem Najświętszej Maryi Panny na Jasnej Górze, a pierścionek zaręczynowy przyniosłem w plecaku. Ślub odbył się w październiku 2011 roku, który koncelebrowało 2 księży powiązanych z pielgrzymką ks. Sławomir i ks. Jarosław. Nie muszę chyba dodawać, że na nasz ślub gromadnie przybyli nasi przyjaciele z konińskiej pielgrzymki. Obecnie prowadzę stronę i fanpage poświęcony pielgrzymce, jako wotum dziękczynne za dar pielgrzymowania i otrzymane łaski.

Pielgrzymka to nie tylko pokonanie drogi do jakiegoś miejsca, lecz przede wszystkim podróż w głąb samego siebie, gdzie spotykamy Boga i drugiego człowieka.

Oderwanie się od ustalonego rytmu dotychczasowego życia otwiera nowe widoki, np. w kolejnych mijanych miejscowościach, gdzie na poboczach stoją życzliwi pielgrzymom mieszkańcy nie tylko ze szklankami herbaty i kanapkami, ale też ze łzami w oczach, proszący niejednokrotnie „Pomódlcie się za nas u Maryi…”. Pielgrzymka to czas wielu wyrzeczeń i okazywania dobra innym ludziom. Pielgrzymka to także wspaniały klimat, który tworzą… pielgrzymi. Większość uczestników stanowi pełna radości, rozśpiewana i rozmodlona młodzież. W grupie nie brakuje także doświadczonych pielgrzymów. Pielgrzymka to przede wszystkim modlitwa: codzienne nabożeństwo godzinek – od tego zaczyna się dzień, codzienny Różaniec i Koronka do Miłosierdzia Bożego, konferencje, Msza św. Ponadto pielgrzymka to również stała obecność kapłanów, niosących posługę słowa i sakramentu, to odpowiedź na wewnętrzny głos, który wzywa do wyruszenia w drogę. Pielgrzymka zwykle wiąże się z jakąś intencją, którą pielgrzym niesie ze sobą. Wyruszamy w drogę wierząc, że nasz wysiłek jest potrzebny i może przybliżyć jej spełnienie. Pielgrzymka nie jest więc turystycznym rajdem. To poświęcenie często rodzi skruchę i chęć dokonania zmiany w życiu. Wtedy mówimy, że pielgrzymka przyniosła owoce.

Ryszard Krupiński (pustelnik)
Skoro poprosiłem kilka osób o pielgrzymkowe świadectwo, to i swoją mikro cegiełkę dostawię. Nie mam tylu doświadczeń, co poprzednicy, gdyż uczestniczyłem tylko raz w tej pielgrzymce – w ubiegłym roku, ale i z tej jednej mam czym się podzielić. Połowę trasy przeszedłem, połowę przepracowałem (transport bagaży, sprzątanie po postojach). Pielgrzymki nie zapomnę, poznałem wielu wspaniałych ludzi, doświadczyłem wspólnej modlitwy w drodze, serdeczności i dobrego nastawienia.

Autor:  Ryszard Krupiński (pustelnik)
Źródło: http://konin24.info

Polak w drodze

Prognozy na sierpień są bardzo obiecujące: pogoda ma być piękna i słoneczna. Dla wielu ludzi będzie to czas szczególnego wędrowania: z plecakiem na ramieniu, z uśmiechem na twarzy, z różańcem w ręku – będą wędrować ku Jasnej Górze.

Pielgrzymowanie na Jasną Górę jest bez wątpienia swoistym fenomenem w skali świata. Jasna Góra mieści się w pierwszej dziesiątce ośrodków pielgrzymkowych nie tylko chrześcijaństwa, ale w ogóle wszystkich religii. Jest jedynym chyba w świecie sanktuarium, które ma tak ogromny zasięg przestrzenny pielgrzymowania. Długość niektórych tras sięga ponad 600 kilometrów, a czas pielgrzymowania przekracza 3 tygodnie. Uczestnicy kaszubskiej pielgrzymki z Helu mają do pokonania 638 kilometrów! I co ciekawe, do tej najdłuższej pielgrzymki chętnie przyłączają się ludzie z miejscowości mniej oddalonych od duchowej stolicy Polski.

Przed Uroczystościami Matki Bożej w Alei Najświętszej Marii Panny tworzą się wielokilometrowe kolejki pielgrzymów. Niepowtarzalna to atmosfera, gdy utrudzeni pielgrzymi  śpiewają i cieszą się, że osiągnęli cel pielgrzymowania.

Szaleństwo?

Idą w pielgrzymkach ludzie głęboko wierzący i poszukujący. Idą z sercem pełnym wdzięczności, ale także w strapieniu i cierpieniu.  Idą ludzie w różnym wieku, ale w większości młodzi.  Jak to możliwe, że w świecie wygodnictwa, szukania przyjemności i korzyści, właśnie ci młodzi, decydują się iść setki kilometrów, kiedy w domu jest nieraz kilka samochodów. Czym wytłumaczyć, że gdy wszystkim się spieszy, oni wyruszają w drogę na kilka czy kilkanaście dni? Jak zrozumieć, że w czasach, gdy ciągle jesteśmy atakowani wiadomościami, iż wiara przeżywa kryzys, ludzie gotowi są iść na Jasną Górę? Kto zrozumie młodych ludzi, bardzo wygodnych, którzy zostawiają swoje wygodne łóżko, telewizor i komputer i decydują się na spanie w szkole czy w remizie, na podłodze lub w stodole na sianie? Czym wytłumaczyć ludzi ceniących sobie wolność i niezależność, dobrowolnie podporządkowujących się surowemu niejednokrotnie regulaminowi pielgrzymki?

Czy nie jest to zwykłym szaleństwem w rozumieniu świata? I na to szaleństwo decyduje się każdego roku około 200 tysięcy ludzi, w ogromnej większości właśnie młodych. Niełatwo to zrozumieć bez wiary.

Najważniejsze niewidoczne dla oczu

To stwierdzenie jest szczególnie trafne w odniesieniu do pielgrzymki. Relacje świeckich mediów ukazują pielgrzymkę jako obóz wędrowny: strój pielgrzymów, używany przez nich podczas wędrówki sprzęt turystyczny, sposób odżywiania się czy wypoczynku. Wiele relacji na tym obrazie się zatrzymuje. Świadectwem tego są chociażby informacje w prasie, prezentowane według ustalonego schematu: wczesne wstawanie, bolące  nogi, padający deszcz lub palące słońce… Czasami jest szukanie sensacji – że na pielgrzymce były narkotyki lub tekst o dziewczynie, która z pielgrzymki wraca w ciąży.  Panująca w mediach niepisana cenzura, zwana „poprawnością polityczną”, zabrania pisania o tym, że ludzie młodzi się modlą, że korzystają z sakramentów, że szukają źródeł nadziei. Świeckie media tworzą mocno zafałszowany obraz pielgrzymki i tego, co się na niej dzieje.

Pielgrzymka bowiem to nie tylko to, co widać na zdjęciach i w telewizyjnych migawkach. Pielgrzymka to przede wszystkim modlitwa: codzienne nabożeństwo godzinek – od tego zaczyna się dzień, codzienny Różaniec i Koronka do Miłosierdzia Bożego, konferencje. Pielgrzymka to czas wielu wyrzeczeń i okazywania dobra innym ludziom. Pielgrzymka to również podejmowanie szlachetnych zobowiązań, jak Krucjata Różańcowa w intencji prześladowanych chrześcijan na Bliskim Wschodzie, czy zobowiązanie do podjęcia dzieła Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego.

Jedynie Panu Bogu znane są trudy i wyrzeczenia, najpiękniejsze przeżycia i postanowienia wyniesione z uczestnictwa w pielgrzymce. Wielu uczestnikom Pielgrzymka pomogła wyzwolić się z nałogów.

Duch i ciało

Pielgrzymka to ogrom przeżyć i wzruszeń ludzi w kolejnych mijanych miejscowościach, gdzie na poboczach stoją życzliwi pielgrzymom mieszkańcy nie tylko ze szklankami herbaty i kanapkami, ale też ze łzami w oczach, proszący niejednokrotnie „Pomódlcie się za nas u Maryi…” Doświadczony pielgrzym wie, że idzie nie tylko dla siebie, ale i dla ludzi, których spotka na swojej drodze i rozumie, jak ważne jest to posłannictwo.
Ponadto pielgrzymka to również stała obecność kapłanów, niosących posługę słowa i sakramentu.
Dopiero dostrzeżenie wymiaru duchowego pozwala odróżnić pielgrzymkę od obozu wędrownego. Spojrzenie przez pryzmat wiary daje szansę zrozumienia wielu niezwykłych przeżyć, cudownych przemian i nawróceń. Widziałem w czasie pielgrzymek wiele: nawróconych zatwardziałych grzeszników, widziałem jak dobre słowo i kubek z wodą do picia kruszy barierę samotności; widziałem stopy nadające się do szpitalnego leczenia, które niosły dalej. Widziałem ból i zmęczenie, ale również radość i zachwyt. Byłem świadkiem upadków i nawróceń.
Byłoby naiwnością sądzić, że do Częstochowy idą sami aniołowie, a zresztą i oni nie byli wolni od pokus i nie wszyscy z nich wychodzili zwycięsko. W tak wielkich zbiorowościach – wszystko ma miejsce – i świętość, i grzech. Zdecydowana większość to jednak ludzie ukierunkowani na poszukiwania duchowe, a przynajmniej pozytywnie nastawieni do trudów i wyrzeczeń. Każdy chyba na Jasną Górę wchodzi inny niż wyrusza z domu.

Fenomen pielgrzymowania

Teologowie i socjologowie, patrząc na ogromne rzesze pielgrzymów zdążających na Jasną Górę stawiają sobie pytanie, jak w dobie wygodnictwa wytłumaczyć ten fenomen? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie – czy głębokie motywy religijne, czy też ciekawość, chęć przeżycia pewnej przygody, cele krajoznawcze? Może w niejednym pielgrzymie te motywy się przeplatają, a może z innym motywem wyrusza i z innym wraca. Bywa, że człowiek przychodzi na pielgrzymkę, jak na ciekawą przygodę wakacyjną, czy jakiś rajd, a w czasie pielgrzymki odkrywa zupełnie inne wartości, przede wszystkim Boga. Nie zawsze wszystko powiedzą ankiety i wywiady. Wydaje się, że prawdziwe motywy kryją serca.
Dla owocnego pielgrzymowania potrzeba jasnego określenia, co zadecydowało o wyruszeniu w drogę. Dlaczego tu się znalazłem?  Ktoś powiedział, że pierwszy dzień decyduje, jakie będzie całe pielgrzymowanie, zarówno w wymiarze osobistym, jaki całej drogi.  Te pierwsze kilometry, pierwsze razem spędzone godziny marszu i chwile odpoczynku wytwarzają specyficzny styl każdej grupy. Wtedy właśnie potrzeba jasnego określenia, czym jest pielgrzymka, czego pielgrzym ma prawo oczekiwać od wspólnoty i czego wspólnota ma prawo oczekiwać od każdego z uczestników.
Aby uczestnik stał się autentycznym pielgrzymem powinien w pierwszym rzędzie mieć religijną motywację wędrowania. Musi w pełni zaakceptować program religijny realizowany w drodze. Potrzeba, aby wszelkie niedogodności i ciężary drogi, zmęczenie, warunki sanitarne i noclegowe, wyżywienie, przyjął w duchu pokuty. Musi zdobyć się na posłuszeństwo wobec poleceń przewodników i podjąć trud wzajemnej służby i wysiłek budowania wspólnoty.
Jest to ogromne zadanie także dla kapłanów – przewodników.  Ktoś porównał ich rolę do funkcji kapitana statku, który już przez samą swą obecność na pokładzie mobilizuje i podtrzymuje na duchu całą załogę, który nie obawia się stawiać wymagań i trzyma właściwy kurs. Od osobistego przykładu księdza, zaangażowania i posługi słowa, zależy bardzo wiele.

Stare i nowe

W dawnych czasach mocno akcentowano sens pokutny i przebłagalny pielgrzymowania. Słowo pątnik znaczyło niejako automatycznie pokutowanie za swoje grzechy i za grzechy innych. W czasach nam bliższych, zwłaszcza w latach osiemdziesiątych, akcentowano manifestację wiary. Była w tym przekorność wobec władzy walczącej z Kościołem; manifestowanie siły, solidarności i niezależności. Takie nastawienie miało wielką siłę przyciągania.  Pielgrzymka była też sposobem na w miarę atrakcyjne spędzenie części wakacji, na przeżycie pewnej przygody we wspólnocie rówieśników.
Inna też była religijność. Wszyscy mieli świadomość, że pielgrzymka ma charakter religijny. Dużo było modlitwy – codziennie cały różaniec, Godzinki, Droga Krzyżowa, konferencje religijne i bardzo dużo wspólnego śpiewu. W czasie modlitwy było nie do pomyślenia, by ktoś zajmował się czymś innym. Konferencje były słuchane w skupieniu i milczeniu. Nikt się z tego nie wyłamywał. Nikt się nie buntował przeciwko obowiązkowym długim spodniom i spódnicom.

Na przestrzeni ostatnich lat wiele zmieniło się w świecie i mentalności ludzi, zwłaszcza młodych. Zmieniają się obyczaje.  Zmienia się też sposób przeżywania wiary, modlitwy, duchowe potrzeby.  Miejsce różańca zajęła komórka, a pierwszym pytaniem na noclegach jest pytanie o prysznic i dostęp do internetu.
I chociaż na pielgrzymce nadal występują wszystkie elementy dawnego pielgrzymowania, to chyba pielgrzymki nie są już takie same. Dzieje się tak głównie, dlatego, że inna jest młodzież, która stanowi zasadniczy trzon pielgrzymki.  Wydaje się, że dziś trudniej pielgrzymować niż chociażby 20 lat temu. Wpływa na to niczym nieskrępowana wolność, łatwy dostęp do dóbr materialnych i rozrywki, wygodnictwo. Przewodnicy pielgrzymek mówią o nastawieniu konsumpcyjnym uczestników. Brakuje inicjatywy i zaangażowania. Czasem wydaje się, że młodzi oczekują tylko, by ksiądz czymś ich zainteresował czy zabawił. Mimo dobrego nagłośnienia, miejsce wspólnego śpiewu zajęła grupa śpiewacza. We wspólną modlitwę nie wszyscy się włączają. Nierzadko w czasie różańca różne grupki rozmawiają ze sobą i żartują. Konferencje, nierzadko bardzo przecież dobrze przygotowane, nie są słuchane z należytą uwagą, nie ma dyskusji po ich wygłoszeniu.

Pielgrzymka czy wędrowanie?

Dużym niebezpieczeństwem jest traktowanie pielgrzymowania jako celu samego  w sobie. Widać to chociażby w popularnym zawołaniu „Idziemy na pielgrzymkę” – zamiast „Idziemy do Matki Bożej”. Nie jest to tylko słowne znaczenie. Wprawdzie samo pielgrzymowanie ma wielką wartość, ale nie może być jedynym celem, bo traci swój sens. Śmiem twierdzić, że wielu pielgrzymów nawet nie wejdzie w progi kaplicy Cudownego Obrazu lub najwyżej przemknie tam pośpiesznie, bo wielość uczestników nie pozwala nawet na chwilę zatrzymania i modlitwę, nie mówiąc o pozostaniu na uroczystości odpustowe. Chyba niebezpieczny jest zwyczaj, który polega na takim traktowaniu pielgrzymki, której jedynym celem jest dotarcie na Jasną Górę. Czy nie tracimy tego, co najważniejsze? Czy nie jest to podobne do biegu maratończyka, który włożył wiele wysiłku w trening, osiągał dobre wyniki i poprzestał na przedbiegach?
W tym kontekście szczególnego znaczenia nabierają takie pielgrzymki, jak sieradzka czy kaliska, które zostają na uroczystościach odpustowych i pieszo wracają do parafii. Daje to możliwość spokojnej modlitwy w sanktuarium i utrwalenia duchowych wartości w drodze powrotnej.
Po zakończeniu pielgrzymki zaczyna się jeszcze domowy egzamin. Zderzenie nowych przeżyć ze starą rzeczywistością, z ludźmi, którzy pamiętają nas z przed pielgrzymki, ze starymi nawykami.  To jest prawdziwe wyzwania i sprawdzian, na ile utrwaliliśmy sobie pielgrzymkowe nauki.

Zmierzch pielgrzymek?

Czy można mówić o kryzysie pieszych pielgrzymek?  Chyba nie, chociaż wydaje się, że apogeum liczebności pieszych mamy już chyba za sobą. Zmniejsza się liczba młodzieży. Nie zmienia to jednak faktu, że ten fenomen trudnego, wielodniowego wędrowania do Matki Bożej, jest ogromnym wyzwaniem dla duszpasterzy. Nie można zmarnować tej wielkiej duszpasterskiej szansy. Bo pielgrzymka taką wielką szansą jest.
Na pielgrzymce są w ogromnej większości ludzie dobrej woli, otwarci na duszpasterskie oddziaływanie. Klimat sprzyja budowaniu wiary. Nawet, jeżeli wśród pielgrzymów idą pobożni turyści, których bardziej niż potrzeby religijne pochłaniają motywy krajoznawcze, to przecież przez kilka dni są w klimacie duszpasterskiego oddziaływania i jest szansa zmienić ich nastawienie.  Trzeba dostrzec i zaakceptować wszystkich, bo może jest to jedyna szansa, by doświadczyli wspólnoty Kościoła.
Potrzeba też wspierania pielgrzymów, aby nie tylko dobrze przebyli drogę ku Jasnej Górze, ale także drogę w głąb swojego serca. Aby celem nie stało się pokonywanie kolejnych kilometrów i pokonywanie słabości ciała, ale umocnienie wiary przez skupienie, modlitwę, rozważania, wspólny śpiew, otwarcie na Boga i na bliźnich.
Największym chyba niebezpieczeństwem jest pokusa, zamieniania pielgrzymki w pobożny pieszy rajd. Ta pokusa bliska jest pielgrzymom, którzy chcą, aby było miło i przyjemnie, bez większych wymagań, ale  zagraża również przewodnikom grup. Oczywiście, element turystyczno-towarzyski jest w takim wędrowaniu bardzo istotny, ale nie może on stać się celem wędrowania. Pielgrzymka jest szansą, aby pobożnych turystów przemienić w autentycznych pielgrzymów.  Aby ten cel osiągnąć, niezbędna jest właściwa formacja kapłanów i przewodników pielgrzymek.

Przewodnik Katolicki   
Polak w drodze
autor: ks. Tadeusz Miłek

Źródło: http://www.przk.pl/

Tysiące pielgrzymów na trasach

Co roku w Polsce od 400 do 500 tys. osób pielgrzymuje pieszo do różnych sanktuariów, z czego aż 230-250 tys. na Jasną Górę. W całym kraju jest ok. 500 sanktuariów pielgrzymkowych, coraz chętniej Polacy wędrują też do tych zagranicznych – również pieszo.

Ale Polacy pielgrzymują nie tylko pieszo. Pielgrzymki autokarowe, rowerowe, konne, na rolkach, z wykorzystaniem samochodów osobowych czy nawet samolotem, nikogo już nie dziwią.

W ten sposób rocznie pielgrzymuje do wybranego miejsca kultu 7-8 mln Polaków, co stanowi ok. 15 proc. ludności naszego kraju. Polscy pielgrzymi stanowią od 3-5 proc. wszystkich chrześcijan pielgrzymujących na świecie i 20 proc. pielgrzymujących Europejczyków – wynika z badań prowadzonych przez Zakład Geografii Religii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Kalwaria Zebrzydowska, Łagiewniki, Licheń, Góra św. Anny – to najbardziej znane pielgrzymom miejsca oprócz Jasnej Góry. Popularność niektórych – jak Łagiewnik i Lichenia – cały czas wzrasta. Ostatnio rocznie te dwa sanktuaria odwiedza po 2 mln pielgrzymów.
Największy ruch pielgrzymkowy – rożnymi rodzajami środków transportu – rocznie odnotowuje Jasna Góra – aż 4 mln osób, w tym ok. 400 tys. obcokrajowców. Dla porównania do Lourdes rocznie pielgrzymuje 6 mln osób z całego świata, do Fatimy – 5 do 6 mln. Największe sanktuarium maryjne na świecie znajduje się w Guadalupe w Meksyku, gdzie przyjeżdża ponad 12 mln pielgrzymów rocznie. Polacy bardzo licznie wyjeżdżają do Ziemi Świętej, by odwiedzać miejsca, gdzie żył, nauczał i został ukrzyżowany Jezus Chrystus. Wg danych Ministerstwa Turystyki Izraela, co roku granicę z polskim paszportem przekracza 40-60 tys. osób. Pielgrzymi, czyli osoby przyjeżdżające w celach religijnych, to 75-85 proc. wszystkich wjeżdżających.

Czarna Madonna

Na uwagę zasługuje fakt, że Jasna Góra jest największym na świecie ośrodkiem kultu maryjnego, który nie jest związany z objawieniami Matki Bożej lecz z kultem świętej ikony. Wszystkie inne wielkie ośrodki maryjne zawdzięczały swój rozwój objawieniom Maryi.
Tradycja pieszego wędrowania do Częstochowy sięga XV wieku. Ówcześni pątnicy szli z Krakowa. Jednym z najstarszych szlaków pielgrzymkowych jest też ten wiodący z Warszawy. Mieszkańcy stolicy przemierzają tę trasę od 1711 roku, bez względu na historyczne wydarzenia i polityczne uwarunkowania – pielgrzymowali nawet podczas Powstania Warszawskiego. Piesze pielgrzymki na Jasna Górę trwają od kilku do 20 dni. Uczestnicy kaszubskiej pielgrzymki z Helu mają do pokonania 638 km.

Miłosierdzie Boże coraz popularniejsze

Zdaniem prof. Antoniego Jackowskiego, kierownika Zakładu Geografii Religii, coraz większą popularnością wśród pątników cieszą się sanktuaria związane z Miłosierdziem Bożym – a jest ich w Polsce kilkadziesiąt. Najpopularniejsze z nich to oczywiście sanktuarium w Łagiewnikach pod Krakowem, które konsekrował Jan Paweł II w 2002 roku. To sanktuarium może się poszczycić największym światowym rozgłosem – przyjeżdżają tu pielgrzymi z 89 krajów świata.
Piesi pielgrzymi obierają za cel swoich wędrówek także sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej. Ojcowie bernardyni, opiekujący się nim, nie prowadzą dokładnych statystyk pieszych grup. Najwięcej jest bowiem autokarowych pielgrzymek. Zakonnicy liczą jednak wszystkich pielgrzymów, których rocznie przybywa tu 1,5 mln. Wzrost ruchu pielgrzymkowego odnotowali po ostatniej wizycie Jana Pawła II w 2002 roku, jego śmierci w 2005 r. oraz wizycie Benedykta XVI w maju 2006 r.

Podobnie jak w całym świecie katolickim, w Polsce dominują zdecydowania sanktuaria maryjne. Jest ich u nas około 430, ponad 85 proc. wszystkich sanktuariów, z tego ponad 200 posiada koronowane wizerunki Matki Bożej.

Większość sanktuariów – ok. 300 – to ośrodki o charakterze lokalnym. Właściwie w każdym dekanacie jest sanktuarium, do którego pielgrzymują wierni przynajmniej raz w roku z okazji święta patrona. Dla większości sanktuariów brakuje danych statystycznych dotyczących liczby odwiedzających je pielgrzymów. Najlepiej rozwiniętą bazę danych posiada Jasna Góra.

Niejednolita mapa sanktuariów

Mapa sanktuariów w Polsce nie jest jednolita. Jest kilka obszarów gdzie występuje wyraźna koncentracja: w Karpatach jest ponad 130 sanktuariów i ośrodków pielgrzymkowych, a więc blisko 15 proc. takich miejscowości w Polsce, z których ponad 30 posiada koronowane wizerunki Matki Bożej – ponad 20 proc. tych wizerunków w kraju. Główną rolę odgrywają: Kalwaria Zebrzydowska, Kalwaria Pacławska, Tuchów i Ludźmierz. Tak znaczne nagromadzenie miejsc kultu religijnego wyróżnia Karpaty spośród innych obszarów górskich – zarówno Polski, jak i świata chrześcijańskiego. Drugim regionem, o dość dużym „zagęszczeniu” sanktuariów jest Wyżyna Krakowska-Częstochowska, gdzie znajduje się ponad 40 ośrodków pielgrzymkowych, czyli 8 proc. ogółu w Polsce, z tego blisko 15 z koronowanymi wizerunkami Maryi – 9 proc. ogółu.

Za granicę

Jak podkreśla prof. Jackowski, szczegółową statystykę zagranicznego pielgrzymowania Polaków prowadzi tylko Watykan. Rocznie przyjeżdża tam z Polski 60 do 100 tys. osób. Popularne są sanktuaria w Lourdes, Fatimie i Medjugorie. Można przyjąć, że ponad 200 tys. Polaków co roku wyjeżdża na zagraniczną pielgrzymkę. Najbardziej popularnym środkiem transportu jest autokar, nie tylko ze względu na cenę, ale także dlatego, że po drodze można zwiedzić jeszcze wiele innych miejsc. Od kilku lat popularnością zaczęły się cieszyć również piesze pielgrzymki za granicę. Najdłuższą tradycję ma piesza pielgrzymka z Suwałk do Wilna, do Ostrej Bramy, która wyrusza w lipcu. A od kilku lat „chodzi” również pielgrzymka z Podhala do Luboczy na Słowacji.

Z krzyżem do cerkwi

Na świecie rocznie pielgrzymuje ok. 300 mln osób, z czego 50 proc. to chrześcijanie. I to nie tylko katolicy. W Polsce co roku kilka tysięcy pieszych pielgrzymów zmierza na górę Grabarkę, by 19 sierpnia uczestniczyć w prawosławnym święcie Przemienienia Pańskiego. Każdy pątnik niesie ze sobą krzyż, który potem zostawi w lesie otaczającym cerkiew. W samej uroczystości bierze udział kilkadziesiąt tysięcy wiernych, którzy dojeżdżają na górę Grabarkę autokarami i samochodami. Oprócz Polaków pielgrzymują tu prawosławni Białorusini, Słowacy i Czesi. W Polsce jest jeszcze jeden prawosławny ośrodek o zasięgu krajowym – Jabłeczna, dwa ośrodki o zasięgu ponadregionalnym – Supraśl i Góra Jawor oraz ponad 10 o zasięgu regionalnym.

Pielgrzymki żydów

Pielgrzymują także członkowie wspólnot żydowskich – odwiedzają groby osób zmarłych w opinii świętości. Jednym z głównych ośrodków życia religijnego Żydów zawsze był i jest nadal Kraków. Na cmentarzu Remuh pojawiają się pielgrzymi żydowscy ze wszystkich zakątków świata. Ważnym ośrodkiem kultu chasydów jest Leżajsk. Po II wojnie światowej niezwykłym miejscem kultu i pamięci stał się Oświęcim.

Polska Mekka

Wędrują też polscy wyznawcy islamu – polscy Tatarzy przez lata wędrowali do miejscowości Łowczyce i Sieniawce w dawnym województwie nowogródzkim, które aktualnie znajdują się poza granicami Polski. Te pielgrzymki zastępowały im odbywanie pielgrzymki do Mekki. Obecnie życie religijne wyznawców islamu koncentruje się w Bohonikach i Kruszynianach.

Źródło: www.ekai.pl