25.07.2014 r. – Konin
Decyzja podjęta… nie ma odwrotu! Po 20 latach wracam na szlak. Tak trzeba. Byle sił nie zabrakło 🙂
5:15 Siedzę przy stole gotowa do drogi. Wyruszam na szlak. Jak będzie? Nie wiem. Ale mocno ufam. To wystarczy. Moja misja: 7 dni – 7 intencji. Każda jednakowo ważna. Niech Pan Bóg nas prowadzi.
8:00 Już po Mszy Św. Moje córki odprowadzają mnie do pierwszego postoju. Wymarsz… Pogoda piękna. Zdrowe nogi przygotowane do marszu i dusza śpiewająca radością. Czego więcej chcieć?
12.15 Wyszyna. Postój nr 2… Przerwa na obiad – pysznie nas tu goszczą 🙂 Nogi czuję w miarę dobrze. Łydka i kolano całkiem nieźle. 30°C to jednak trochę dużo. Panie Boże… Przydałoby się trochę chmur na niebie…
15.15. Chylin. Przystanek po zaledwie 6 km nie był planowany, ale mieszkańcy nie pozwolili nam przejść bez zatrzymania. Przygotowali ucztę w miejscowej remizie i udostępnili ŁAZIENKIIIII !!!!
19:55 No to dotarłam… I-wszy dzień najtrudniejszy a pogoda nie była dziś sprzymierzeńcem. Lewa łydka chce pęknąć, ale udało się. Z tarczą – a nie na niej. 😉 Michał – tak jak obiecałam! 🙂
08.08.2014 r. – TUREK
godz. 6.40 Wczoraj sił brakło na podsumowanie…
Podsumowanie – Dzień Pierwszy…
Ugościł nas (Danusię, Beatę i mnie) ksiądz Grzegorz Guć, za co serdecznie dziękujemy. Tylko pielgrzym zrozumie co znaczy podwieźć na nocleg, wnieść bagaż, udostępnić łazienkę i nakarmić po całym dniu drogi. Bóg zapłać!
Najtrudniej podjąć decyzję i zacząć? Nie. To pikuś, a w moim przypadku chyba na dodatek brak wyobraźni. 20 lat temu było łatwiej. Pomimo tego dziś jednak wiem, że najtrudniej doprowadzić coś do końca. Nie dać się pokusie ułatwienia drogi.
Gdy boli każdy centymetr ciała i masz świadomość, że jeden telefon i po 40 min będziesz w wygodnym klimatyzowanym aucie z kochającym mężem w drodze do domu… najtrudniej podjąć decyzję, że zostajesz na szlaku. To jest akt miłości. Miłości do tych, w intencji których idziesz. Nie myślisz o sobie. To oni są ważni, nie Ty i Twoje wygody.
Michał – wczorajszy dzień – mój pot, ból i zmęczenie poświęcam dla Ciebie. Dlatego właśnie nie mogłam przerwać. Podjęłam się zobowiązania. Powiem więcej… Mam jeszcze 6 dni i sześć kolejnych powodów, dla których drogi nie przerwę! Bądźcie ze mną i trzymajcie kciuki!!!
Autor: Maria Zaleska-Jaskot – pielgrzym



